Co swe zmysłami ścieleśnili dusze.

A jako w jesień, w czas odlotu ptaków,

Gęstymi pułki70 lecą stada szpaków,

Tak owe duchy wiatr prądem zawiei

Gnał tu i owdzie: i znać z ich wejrzenia,

Że już na wieki pozbyły nadziei

Nie tylko kresu, lecz ulgi cierpienia.

I jak żurawie w powietrznej przestrzeni

Lecą i nucą żałośnie: tak ku mnie,

Jęcząc, gromady nieszczęśliwych cieni