I wszedłem w miejsce, gdzie mrok nieprzejrzany,

Noc bez żadnego światła i promienia,

A w głębi jego ryczy jakby morze,

Kiedy nim wiatry przeciwne śród burzy

Szamocą, tłuką, aż do białej piany.

Wicher piekielny ciągle się tam sroży,

Porywa duchy, unosi i ciska

O potrzaskanej skały rumowiska,

Gdzie jęcząc, płacząc, bluźnią mocy bożej.

Grzesznicy owi te cierpią katusze69,