Minos, postrzegłszy, że z mym mistrzem wchodzę,

Na chwilę straszne swe sądy zawiesza

I krzyknie ku mnie: «Zuchwały, nim wejdziesz,

Obacz, gdzie wchodzisz, zważ, na kogo liczysz,

Wchód tu szeroki, lecz wstecz nie odejdziesz».

A mistrz ofuknął wzajem: «Co tak krzyczysz?

Nie tobie naszej sprzeciwić się drodze;

Ten mu ją wskazał, który wszystko może,

Co chce. — Dość na tym! Nie wstrzymuj nas dłużej».

Wtem usłyszałem łkania i jęczenia