Był to krąg trzeci85, krąg deszczów ulewnych,

Deszcz jak z upustów spadał otworzonych

Ciężki i chłodny; śnieg zmieszany z gradem

W ciemnym powietrzu szumiał wodospadem,

Ziemia deszcz chłonąc, oddychała czadem.

Cerber tam szczekał swą paszczą troistą

Na duchy, które w ziemię ugrzęzły bagnistą,

A oczy jego świeciły czerwono;

Wełna nań czarna, sam szerokobrzuchy,

Łapy niejedną uzbrojone szponą,