«On już nie wstanie, aż prochy człowiecze
Wstaną budzone trąbą Archanioła,
Aż nieprzyjaciel grzechu nań zawoła94.
Wtenczas z nich każdy znajdzie swą mogiłę.
W niej ciało z kością, z żyłą zwiąże żyłę.
Wstanie i sądu wiecznego wysłucha».
Tak szliśmy z wolna brudną mieszaniną
Z deszczów i cieni, jak grząską drożyną,
O przyszłym życiu rozmawiając ducha.
«Mistrzu», spytałem, «ból, co im dokucza,