I oto światłość święta i żyjąca136

Już się zwróciła do swojego słońca137

Jako ku dobru, które nie ma końca.

O płoche dusze! Czemu krewkość wasza

Myśl od takiego dobra wam odpłasza,

Że jako nocne ćmy przez całe życie

Tylko za blaskiem próżności gonicie.

W tej chwili druga światłość z świateł grona

Zstąpiła ku mnie, a blask jej uroczy

Zdradzał, że dla mnie jest dobrze skłoniona.