Lecz Beatrycze, kiedym spojrzał na nią,
Tak miała uśmiech piękny i uroczy,
Że to widzenie musi być wbrew chęci
W liczbie tych, które znikły z mej pamięci.
Ale wzmocnione, gdy podniosłem oczy,
W końcu spostrzegłem, że sam z moją panią
Wzniosłem się w sferę wyższego zbawienia260.
Postrzegłem wyższy polot naszej jazdy
Po nowym świetle, po uśmiechu gwiazdy,
Co się czerwieńszym blaskiem zarumienia;