5. Na Marsie (Ciąg dalszy). Kaciagwidy pochwała dawnych dobrych czasów Florencji.

Wola, przez którą tchnie zawsze życzliwość

I miłość, której natchnienia są prawe,

Jak przez złą wolę objawia się chciwość268,

Tej liry dźwięczną uciszyła wrzawę,

Aby spoczęły święte struny krzyża269,

Których strój mistrz ich podnosi, to zniża.

Mogłaż być głuchą takich istot rzesza

Godziwym prośbom? Kiedy dla zachęty

Abym ją prosił, przerwała śpiew święty.