Dowód, dlaczego żali się bez końca

Kto z żądz doczesnych skrę znikomą skrzesza,

A taką miłość od siebie odtrąca.

Jak nocą w jasnej powietrza przeźroczy,

Szybko lecące światło meteoru,

Rażąc nam dotąd obojętne oczy,

Zdaje się gwiazdą, która miejsce zmienia,

Prócz że z tej strony, skąd się zapłomienia

I gaśnie, światło nie traci promienia;

Tak z tej niebieskiej sfery gwiazdozbioru,