Jako wątpiący, co zasięga rady

Osoby w zdaniu mającej sąd prosty,

Przy tym z miłością patrzącej mu w duszę,

Począłem mówić: «Ojcze, widzę z trwogą,

Jak czas rumaka już bodzie ostrogą,

Pod jeźdźcem rumak wyciąga się dzielny,

Ku mnie jak wicher pędzi wiatronogi,

Aby mi cios swój dać uczuć boleśniej;

Przeto w przezorność uzbroić się muszę,

Ażebym, tracąc własny kąt tak drogi,