Wznosić się, latać jak złote obłoki;

A gwoli354 słońcu, które je zapala,

Jednych lot wyższy, tych mniej był wysoki.

Kiedy już każde w swym miejscu stanęło,

Te same światła, wyraźnie, jak stały,

Głowę i szyję orła rysowały.

Ten, co malował takie malowidło,

Z siebie, nie z mistrza wziął wzór i prawidło;

Z jego twórczości wynika ta siła,

Co wszystkim gwiazdom kształt ich nakreśliła.