Z natury swojej tak niedoskonały,
Że tylko w skutku przyczynę postrzega,
Poza kres jego dalej nie wybiega.
Rozumy toną w sprawiedliwość wieczną,
Jak oko w bezdeń morską albo rzeczną;
Dno blisko brzegu widzisz łatwo okiem,
Na pełnym morzu nie dojrzysz go wzrokiem,
Dno jest, lecz dno to głębokość wam kryje.
Nie ma światłości, gdy ona nie wschodzi
Z miejsca, gdzie wiecznie trwa pogoda stała,