Będzie to ciemność, co dnia nie urodzi,

Cień lub trucizna znikomego ciała.

Teraz wyciągaj ku mnie długą szyję,

Ściągam zasłonę, oto się odkrywa,

O którą pytasz, Sprawiedliwość żywa.

Chcesz mówić; zda się mówiącego słyszę:

Człowiek zrodzony nad Indu brzegami,

Choć o Chrystusie nie czyta, nie pisze,

Dobre uczynki rad godzi z chęciami,

O ile rozum może rządzić głową,