Z jakim gorącem, o miłości słodka,

Płoniesz w tych światłach, wybłyskasz z ich środka387,

Skąd ich duch iskrzy świętymi myślami!

Gdy szóstej gwiazdy te drogie kamienie

Anielskich dzwonków przerwały dzwonienie,

Zda się, słyszałem, szmer, łoskot strumyka,

Co jasne wody staczając skałami,

Świadczył dostatek źródła, skąd wynika388.

Jak w szyi lutni dźwięk kształt swój odlewa,

Jak otworami wierzbowego drzewa