W chwili gdy wzrok mój oderwałem od niej,
Przyzna, że trudno być posłusznym godniej
Pani, co wagą łaski nad swym sługą
Równoważyła jedną rozkosz drugą.
W planecie, który świat biegiem okola,
Noszącym imię kochanego króla408,
Pod którym ziemskie zło jak trup zastygło.
Widziałem długą drabinę, bez końca409
Z barwą pozłoty od promienia słońca,
Szczebli jej wyższych oko nie dościgło.