Co dla strąconej stąd w otchłań istoty519

Tam ukorzonej ból pychy umarza».

Wtenczas widziałem oba nieba końce

Przyobleczone w blask ognia tak ostry,

Jakim w poranek i wieczorem słońce

Naprzeciw siebie maluje obłoki.

Jak piękność znana ze skromności wysokiej

Pewną jest siebie, a jednak źrenice

Spuszcza, słuchając o błędzie swej siostry520,

Tak się mieniła z wstydu Beatryce,