Tu słabość nuty mej pieśni wyznaję,

Jak dramatyczny pisarz wśród polotu

Myśli nierównej z wzniosłością przedmiotu.

A jak powiekę, im więcej jest drżąca,

Morduje słońce, tak samo wspomnienie

Słodkich uśmiechów duch mój w letarg wtrąca.

Odkąd ją naprzód ujrzałem wśród nieba,

Po to ostatnie tak wzniosłe widzenie,

Pieśń nieurwana brzmiała ciągłą nutą,

Tu piękność mojej Pani śpiewająca