Z nią się bezwzględnie i całe zespoli;
Bo w nim jest tylko doskonałość, dzielność,
Za krańcem jego błąd i skazitelność.
Odtąd już słabszym stanie się me słowo,
Aby rozwinąć moich wspomnień zwoje,
Od głosu dziecka w pierwszym jego roku,
Gdy jeszcze piersią wilży usta swoje.
Nie, żeby wieczne to światło w mym oku
Łamało promień z potężniejszą siłą,
Które jest zawsze też same, jak było;