Grała blaskami, cóż się działo ze mną
Tak wrażeniowym i czułym z natury?
A jak w sadzawce przynęcone ryby,
Gdy cień zewnętrzny przez jasne fal szyby
Znęci je żeru znajomym obrazem,
Wesołe grają pod przeźrocza fali,
Więcej tysiąca światłości zarazem
Biegło wprost ku nam, wołając z oddali:
«Oto on żywszą w nas miłość zapali!»
Gdy tłum tych świateł ku nam się pomykał,