Czy tylko byłem, jak niegdyś, stworzoną

Przez ciebie duszą jeszcze niewcieloną?

Niebios Rządczyni! Ty wiesz, o Miłości!

Ty, coś mnie wzniosła do ich wysokości.

O pożądana! Gdy ruch sfer na niebie

Całą uwagę obrócił na siebie,

Przez harmoniję14, jaką z nich wywodzisz,

Tony jej sprzęgasz, wznosisz, to łagodzisz.

Zdało się, niebo od końca do końca

Płonęło ogniem od płomienia słońca,