Gdy cień zewnętrzny przez jasne fal szyby

Znęci je żeru znajomym obrazem,

Wesołe grają pod przeźrocza fali,

Więcej tysiąca światłości zarazem

Biegło wprost ku nam, wołając z oddali:

«Oto on żywszą w nas miłość zapali!»

Gdy tłum tych świateł ku nam się pomykał,

Widziałem duchy pełne wesołości

W promiennym blasku, jaki z nich wynikał.

Myśl, czytelniku, gdybym, wielka wina!