Począłem mówić: «Ojcze, widzę z trwogą,

Jak czas rumaka już bodzie ostrogą,

Pod jeźdźcem rumak wyciąga się dzielny,

Ku mnie jak wicher pędzi wiatronogi,

Aby mi cios swój dać uczuć boleśniej;

Przeto w przezorność uzbroić się muszę,

Ażebym, tracąc własny kąt tak drogi,

Nie stracił cudzych przez gorycz mej pieśni1474.

Tam niżej, w ciemnej i strasznej otchłani,

Gdzie duch w goryczy żyje nieśmiertelnej,