Przez żywszą rozkosz spostrzega w istocie,

Że sam z dnia na dzień postępuje w cnocie,

Podobnie w moim kolistym obrocie,

Zdało się, z niebem łuk większy pisałem,

Patrząc na moją panią, jak się zdobi

Blaskiem i światłem więcej doskonałem.

A jak rumieniec z białej twarzy panny

Znika, nim oczy podniesie spuszczone,

Tak szybko w chwili, gdym wzrok zwrócił w stronę,

Po złagodzonej białości spostrzegłem,