Rozumy toną w sprawiedliwość wieczną,
Jak oko w bezdeń morską albo rzeczną;
Dno blisko brzegu widzisz łatwo okiem,
Na pełnym morzu nie dojrzysz go wzrokiem,
Dno jest, lecz dno to głębokość wam kryje.
Nie ma światłości, gdy ona nie wschodzi
Z miejsca, gdzie wiecznie trwa pogoda stała,
Będzie to ciemność, co dnia nie urodzi,
Cień lub trucizna znikomego ciała.
Teraz wyciągaj ku mnie długą szyję,