Szturmuje lasy; jak lniane paździerze

Łamie gałęzie, rwąc kwiaty i trawy,

Toczy się z pychą po kłębach kurzawy,

A z pól pierzchają trzody i pasterze.

Mistrz dłoń z mych oczu zdjął i rzekł: «Patrz w stronę,

Gdzie najzjadliwszy dym jak czad błękitny,

Bucha ze środka pleśni starożytnej».

Jak żaby wodnym wężem wystraszone,

Płyną samopas przez wodne powierzchnie,

Aż gdzieś pod wodę każda w bagno pierzchnie;