To ci więzienie ciemne otworzyła,
Powiedz, gdzie syn mój, czemu on nie z tobą?»
A ja: «Nie wchodzę tu jedną osobą,
W ślad tego mędrca stopy moje idą,
Który tam czeka. Być może, twój Gwido
Zanadto mało oddawał mu cześci!»
Z jego słów, z jego wyrazu boleści
Odgadłem łatwo, kto ten cień był nowy,
Więc mu odrzekłem stosownymi słowy.
A cień się porwał na nogi i krzyknął: