Podobnie eter, na cośmy patrzyli,

Tymi świętymi paździerzył światłami,

Które się były zatrzymały z nami,

Aż od ich iskier mżył deszcz srebrno-złoty;

Wzrok mój ich kształty pościgał dopóty,

Aż mu odległość wzbroniła iść dalej.

Dlatego Pani aż dotąd milcząca,

Widząc, że wyżej już patrzeć przestałem,

Rzekła: «Spuść oczy, a zmierz bystrym wzrokiem

Łuk, jakiś przebiegł po niebie szerokiem».