W jej przeźrocz złotą patrzały powieką.
Gdy niższych szczebli światłość tak bogata,
Jakże, zaiste, ona w górze płuży1716,
W najwyższych liściach tej niebieskiej róży1717
Wzrok mój nie zbłądził w róży głębokości,
Ilość i jakość objął jej światłości.
Tam niknie miara przestrzeni powszednich,
Skala przedmiotów dalszych i zbliżonych,
Bo gdzie Bóg rządzi bez wpływów pośrednich,
Tam i ustaje moc praw przyrodzonych1718.