Zdrętwiał, osłupiał dziwem niespodzianem,

Wtenczas gdy klękał świat przed Lateranem1730;

Ja, com przechodził bez tchu i popasu

Z ziemskiego w boskie, do wieczności czasu,

Od florentynów1731 gwaru i hałasu

Do rozumnego i cichego ludu1732,

Nie dziw, że wzruszon dziwem i zapałem

Nie chcąc nic słyszeć i mówić, milczałem.

Pielgrzym, gdzie doznał łask niebieskich cudu,

Pilnie kościoła rozpatruje mury,