Po morzach Argów pławiły się cienie.

Duch mój tym światłem zachwycony żywem,

Coraz się większym zapalał podziwem;

A tej światłości skutek tak uroczy,

Że niepodobna od niej zwrócić oczy,

I patrzeć w inną rzecz z uwagą nową,

Jeżeli dobro jako przedmiot woli

Z nią się bezwzględnie i całe zespoli;

Bo w nim jest tylko doskonałość, dzielność,

Za krańcem jego błąd i skazitelność.