Odtąd już słabszym stanie się me słowo,
Aby rozwinąć moich wspomnień zwoje,
Od głosu dziecka w pierwszym jego roku,
Gdy jeszcze piersią wilży usta swoje.
Nie, żeby wieczne to światło w mym oku
Łamało promień z potężniejszą siłą,
Które jest zawsze też same, jak było;
Cała przyczyna leży w moim wzroku,
Który, gdym patrzał, wzmacniał się tajemnie,
Gdy się zmieniłem, sam się skaził we mnie.