Tu nie ma targów na wdzięki niewieście!»
Ja do mojego wracam przewodnika;
Idąc znów za nim przyszliśmy nareszcie,
Gdzie skała ramię kamienne wytyka.
I szliśmy lekko po skale i żwawo,
Dalszy nasz pochód zwracając na prawo.
Gdyśmy wstąpili na łuk jej arkady,
Pod którą duchów przechodzą gromady,
Mój wódz «Stój,» mówił, «daj folgę krokowi!
Patrz, oto idą potępieńcy nowi,