A diabli wszyscy naprzód się pomknęli;

Widząc biegnących zdjął mnie przestrach nowy,

By nie złamali warunków umowy.

Tak drżąc Kaprony zdała się załoga335

Na łaskę stokroć liczniejszego wroga.

Ja się tuliłem do wodza mojego,

Ich gesta, twarze wciąż mając na oku,

Którym patrzało z oczu nic dobrego.

Spuścili haki; wtem jeden z natłoku:

«Chcecie?» rzekł, «ja go zadrasnę tym hakiem».