Ledwo dotknąłem stopą dna otchłani,

Nad nami stali na skale szatani;

Lecz o nich mało dbała moja troska,

Bo dając w zarząd im Opatrzność boska

Krąg piąty, kres ich wskazała potęgi,

Aby nie śmieli w inne wkraczać kręgi.

Tam napotkałem nową trzodę ludu:

Duchy barwione szły leniwym krokiem,

Płakały, mdlały z boleści i trudu;

Głęboki kaptur zwisał nad ich okiem.