Jak on się ogniem zajął w okamgnieniu,
I w proch się cały rozsypał w płomieniu.
Lecz proch, co płomię371 zgryzło i rozwiało,
Zebrał się w siebie i spoił się w ciało;
Tak Feniks kona, jak bają po świecie,
Tak się odradza co piąte stulecie,
Karmi się w życiu nie ziarnem, rośliną,
Lecz wonią, łzami, co z kadzideł płyną;
Z mirry i nardu na palmie wysokiej
Stos pogrzebowy przed zgonem układa,