I w ogniu z dymem wzlatuje w obłoki.
Jak człowiek, który sam nie wie, jak pada,
Przez kurcz chorobny, czy przez moc szatana,
Gdy wstaje, wodzi wokoło oczami,
Dziwi go boleść, mdłość tak niespodziana:
Podobnie grzesznik wstał z prochu przed nami.
O, jak surowa sprawiedliwość Boga,
Gdy zemsta jego tak straszna i sroga!
Mój wódz, kto on jest, zapytał grzesznika.
On odpowiedział: «Widzisz Toskańczyka,