Gdym na te duchy oczy me obrócił,

Wąż sześcionożny, potworny padalec384,

Z przodu jednemu aż na piersi wskoczył

I na nim cały sam sobą zawisnął.

Wnet mu średnimi łapami brzuch ścisnął,

Przednie jak uścisk na barki zarzucił,

Gryzł mu policzki i we krwi pysk broczył.

Potem, gdy tylne łapy uda gniotły,

Pomiędzy nogi wśliznął się ogonem,

Którym wzdłuż krzyża wodził przez pacierze385;