Odszedł leniwo, niestety, po czasie386!
A jak jaszczurka, w skwarny dzień lipcowy
Gdy krzak przemienia, pełna zwinnych ruchów,
Skacząc przez drogę błyskawicą zda się;
Tak mała żmija jednemu z dwóch duchów,
Na brzuch skoczyła, świecąc na pół czarną,
Pół modrą skórą, jakby pieprzu ziarno.
I w tę część ciała żądłem go ujadła,
Kędy w żywocie człowiek swej macierze387,
Nim wyjdzie na świat, pierwszy pokarm bierze,