Ten padł, ów powstał z podniesioną głową,

I dziko na się patrzący zbrodniarze,

W oczach swych swoje zamieniali twarze:

Stojący twarz swą zaokrąglał z pyska,

Nawlekał ciałem, dwoje uszu tryska

Z płaskich policzków, z zbytniej reszty ciała,

Co w tył nie schodząc tam się zatrzymała,

Nos ostry lepił i wargi wydymał.

Ten, co się czołgał, pysk naprzód wysunął,

Jak ślimak rogi, skrył uszy do głowy,