Jeśli nieszczęście już cię nawiedziło,

Co być musiało, nie przed czasem było;

Bo w czas im dalej zajdzie moje lato396,

Więcej mi będą ciężyć twoje biedy!

Wódz szedł i tymi szczeblami, co skały,

Gdyśmy schodzili, dla nas wykowały,

Powraca, ciągnąc mnie za swoją nogą397.

I tak samotną pośród głazów drogą

Stopa się plącząc, między skał osęki,

Postępowała za pomocą ręki.