Odtąd ja za czub rad trzymam grzesznika;

Odpust bez skruchy to niepodobieństwo!

Rzecz niepodobna, godna mego śmiechu,

Razem chcieć grzechu i żałować grzechu.

Czyn ten potępia samo przeciwieństwo«.

O! Jak szalałem obłąkaniem dzikiem,

Gdy on mnie porwał i zawołał z krzykiem:

»Możeś nie myślał, że byłem loikiem?«

I przed Minosem stawiać mnie sam zniknął.

Sędzia ten ogon skręcił z osiem razy429,