Nie chciałby nigdy widzieć w żywe oczy,

Sprosi ich w gości, zdradzi najniegodniej,

Czym ich uwolni od ślubów ofiary

Przeciw wiejącym wiatrom od Fokary440».

— «Gdy chcesz,» odrzekłem, «abym tam wysoko

Mówił o tobie w twoim ziemskim raju,

Kto ten nieszczęsny, wskaż mi go na oko,

Któremu było tak gorzko w tym kraju?»

Do towarzysza duch wyciągnął rękę,

Na oścież jemu otwierając szczękę,