Aby mniej dziwnym zdał się, jak widzimy,

Wiedz, że nie wieże to są, lecz olbrzymy,

Od stóp po biodra sami i bezludni,

Wokoło zrębów stoją w wielkiej studni».

Jak wzrok wśród mglistej uwięzły ciemnoty

Z wolna odkrywa ukryte przedmioty,

Gdy mgła spadając ze światłem się zetrze;

Tak przerzynając to ciemne powietrze,

W miarę jak szedłem pod studni tej progi,

Błąd mój się rozwiał, a wzrastał chłód trwogi