Łzy, co w ich oczach przed chwilą pływały,

Spadły na rzęsy i chłodem stężały.

Silniej nie ściska deskę z deską śruba,

Jak potępieńcy zwarli czoła swoje;

Jak dwa rogami bodące się byki,

Tak gniew ich obu był wielki i dziki.

Cień, co od mrozu stracił uszu dwoje,

Schylając głowę rzekł do mnie łaskawie:

«Dlaczego na nas patrzysz tak ciekawie?

Chcesz wiedzieć, ci dwaj jakiego są rodu500?