Lecz o mym zgonie, o mej strasznej męce,

Jeśli nikt wieścią uszu twych nie skaził,

Słuchaj i osądź, czy on mnie obraził.

Jest w głębi wieży podziemna pieczara,

Sławna mym zgonem; dziś może w niej jęczy

Na nowo jaka niewinna ofiara.

Tam okiem witym z żelaznych obręczy,

Widziałem mnogich księżyców oblicze,

Aż mnie raz we śnie przywidziana mara

Zdarła przyszłości chmury tajemnicze.