Natenczas z bólu gryzłem obie ręce.

Synowie myśląc, że mnie głód tak pali,

Łamiąc rączęta ze łzami wołali:

»Ojcze kochany, ulżyj twojej męce,

Zjedz twoje dzieci, tyś nas ubrał w ciało,

Tobie nas biednych rozebrać przystało«. —

Musiałem milczeć i ból w sobie morzyć,

Wkrótce i mowa w ustach nam zamarła!

Jęczeć nie śmiałem, by dzieci nie trwożyć.

O ziemio, czemuś ty nas nie pożarła!