Mistrz stał w milczeniu z pochylonym czołem:
Z pierwszej białości gdy skrzydła wybłysły,
Z drugiej gdy szata mignęła rozwiana,
Poznał żeglarza po białej sukience
I woła: «Klękaj, padaj na kolana,
Patrz, boży anioł! składaj obie ręce,
Odtąd z niejednym spotkasz się aniołem.
Patrz, jak ludzkimi on gardzi przemysły,
Bez żaglu, wiosła, tylko skrzydeł dwoje,
A do tych brzegów płynie z tak daleka!