Bądź jak ta wieża, którą nie zachwieje

Wiatr, co wciąż po niej ślizgając się wieje:

Bliski ujęcia cel wymyka z dłoni,

Gdy w nas bezładnie myśl za myślą goni,

Gwałtowność jednej osłabia myśl drugą».

«Idę!» odrzekłem, nie myśląc zbyt długo599,

Twarz mi rumieniec lekki zapłomienia,

Co robi wstyd nasz godnym przebaczenia.

Wtem pochyłością góry nowe duchy

Sunąc się rzędem, leniwymi ruchy,