Lecz oto patrzaj! duch jakiś ponury,

Samotny, ku nam spogląda surowo.

On nam najbliższą wskazać może drogę620».

— «Duchu lombardzki!» rzekłem — «ile mogę

Wnosić z twej twarzy i dumy w spojrzeniu,

Gdyś patrzał ku nam». — On na to ni słowa

Nie odrzekł wzajem i tylko w milczeniu

Spoglądał na mnie jak lew, gdy spoczywa.

Mistrz się też k’niemu621 zbliżył i odzywa

Pytając drogi, jeśliby ją wiedział.