Lecz on i na to nic nie odpowiedział

I twarz wciąż była dumna i surowa.

Aż sam nas w końcu spytał, ktośmy byli,

Z jakiego kraju i miasta. Wirgili

Zaczął: «Mantua...622», lecz zaledwo zdołał

Wyrzec to słowo; ów duch nieznajomy

Porwał się z miejsca, gdzie stał nieruchomy,

Skoczył ku niemu: — «Mantua twym krajem?

Jam jest Sordello, twój ziomek!» zawołał

I obaj czule ściskali się wzajem.